(function(i,s,o,g,r,a,m){i['GoogleAnalyticsObject']=r;i[r]=i[r]||function(){ (i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o), m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m) })(window,document,'script','//www.google-analytics.com/analytics.js','ga'); ga('create', 'UA-47068289-1', 'sprytnamamablog.blogspot.com'); ga('send', 'pageview');

poniedziałek, 9 marca 2015

SĄ ZASADY, CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM PRZYKAZANIE NR.6 - nie wtrącaj się, jeśli o to nie proszę!

Dziecko mi urosło, nauczyłam się nie zwracać uwagi na panujący rozrzut zabawkami, umiem sprzątać na zawołanie ,moim ulubionym zwierzęciem jest kartonowy  piesek, na pamięć znam  5 podstawowych leków dla dziecka, numer do przychodni, umiem rozpoznać oznaki choroby w ciągu 1 minuty, wiem że wszytko może zmienić miejsce położenia na nie wiadomo gdzie , aby wybrać się z dzieckiem dalej niż 1 m od domu należy zabrać wszystko na wypadek wszystkiego! Ale mimo to pewne sprawy nie ulegają zmianie , nie ulegają , bo nie mogą...... wszak jestem kobietą!





Dzień kobiet właśnie się zaczął:

 Pierdut.
-"Agnieszka co się stało?"
 -"Nic kochanie!" - Bo cóż mogłam powiedzieć - otwierałam tylko szafkę z kosmetykami!
-"Pomóc Ci?"
-"Ależ nie , dziękuję" - Jest spora szansa że dostałbyś zawału patrząc ile jest rzeczy w tej szafce !Zresztą Zosia zaraz przyleci i tak mi to wysprzątała , że w  życiu nie zgadnę gdzie co będzie.
To się nie zmienia -  szafka łazienkowa to królestwo bezprawia. Raz w roku zdobywam się na odwagę żeby ją odgruzować , ale to bardziej dla zasady , niż potrzeby!No ale, - i on wlazł do łazienki!
-"Cholera Agnieszka ile Ty masz rzeczy! Popatrz ja mam jedną półkę , Ty 13 i jeszcze Ci się nie mieści!"
- "CO! Ja mam dużo rzeczy! To nie są moje rzeczy!I mieści się,  tylko z trudem!"
-"A czyje te rzeczy ?"
 - "Świętego Mikołaj!"

Cholera jasna , fakt, ma jedną półkę i ja bym miała  może ze 3 gdybym nie była matką , żoną, kobietą, praczką, sprzątaczką i biernym mieszkańcem tego domu!
Wtedy prawdopodobnie byłabym facetem , miałabym jedno pudełko z ukochanymi kosmetykami i życie by było niebanalnie prostsze. Zrobiłam nawet taki mały eksperyment , skompletowałam wszystko co do przeżycia kobiecie najbardziej potrzebne-  rzeczywiście wszytko mieściłoby się w jednym pudełeczku.Kochane tusze jeden ekstra podrubiający , drugi mega wydłużający ! Nigdy się nie mogę zdecydować   który lepszy, cienie do powiek , eyeliner, puder, 2 kremy , cień do powiek, pędzle do makijażu i moje najnowsze odkrycie seria Oleje Świata z Joanny!Jedno pudełko.  A co poza ty ? No proszę Państwa - rzeczy małej - (kremy, pudry, olejki,szampon, myjki , zabawki kąpielowe). przybory higieniczne, suszarka do włosów, ręczniki,kapsułki piorące, spinacze do ubrań, dalej chemia-żeby mała się nie dorwała i ściereczki do sprzątania- I to wszystko moje?

- " Aga " patrzy tym przenikliwym spojrzeniem -" Ty jesteś zbieraczem , nie możesz mieć tyle rzeczy "
O jasny gwint popielaty , miał być dziś miły - czekoladki , kwiaty! I o co tyle krzyku, o głupią szafkę pełną klamotów i to NASZYCH? Ale spoko , wytrzymam!
-"Masz racje nie mogę mieć tyle rzeczy , posprzątam to - TERAZ"
-" Widzisz , wiedziałem że nie jest Ci tyle rzeczy potrzebnych " uśmiecha się parszywie.
A żebyś wiedział - pokrywka od mózgu paruje- mi nie jest to potrzebne! Biorę wielkie pudło zgarniam do niego wszystko,pozostawiając jego jedną półkę i jedną moją, ścieram pozostałe półki i idę dalej świętować dzień kobiet!

Chwilkę potem , rozkoszuję się lekturą, i słyszę przeraźliwy ryk:
- "Zosiaaaaaaaaaaaaaa"
O nie, nie wstanę niech sobie radzi sam.
Słyszę szybki bieg, otwierają się jedne drzwi do pokoju , drugie drzwi do łazienki, otwierają się drzwiczki szafki łazienkowej jednej,  drugiej. I cisza,, przeraźliwa martwa cisza............
- "Agnieszka"
-"Słucham "
-"No chodż szybko!"
- "Po co ?"
-"Zosia wylała farby i wodę"
-"A czemu , na co i gdzie?"
-" Bo na minutę wyszedłem z pokoju, na mnie i na siebie i na wykładzinę ( nową zresztą)"
- "No to po co mam tam iść?"
-"No bo Ty wiesz co do czego?"
- "Dasz sobie radę" instruuję nie wstając z fotela w salonie
- " Wykładzinę spryskaj odplamiaczem ( białe pudełko z niebieską nalepką), Zośki ciuchy zamocz w płynie ( szare pudełko - z różową etykietą) , przetrzyj wykładzinę szmatką z microfibry żeby wsiąknął płyn, Zosię wykąp bo te farby to nie wiadomo co ! A tobie co się stało ?" - I tak mu pomagam , niech się cieszy!
- "Mam całą koszulę w farbach i to nowa, niech to drzwi !
-" To do pralki - odplamiacz ( białe pudełko z płaską zakrętką) - kulka do prania kolorowych  i odpowiedni program "
- " Gdzie to wszystko jest?"
- " W szafce w łazience"
- "Aga tam nie ma nic, gdzie to wszystko pochowałaś, Ty jak posprzątasz to ja nigdy nie wiem gdzie co jest"

 Próbuje nie krzyczeć , ale wiem że jest na granicy wytrzymałości - trzeba pościerać, pozmywać, on to ma zrobić sam i nie wie czym , nie wie jak!
- "A no tak , rzeczywiście nie ma nic - bo wiesz, to były moje rzeczy więc je sobie wysprzątałam , bo mi się już z szafki wysypywały" - mówię najpoważniej jak potrafię
 -" No chyba żartujesz ?"
- " No chyba nie!"

Słyszę że schodzą do salonu , Zośka uwalona farbami , tak że tylko kucyki zostały nietknięte, on, cała koszula w zielonej farbie , nawiasem mówiąc koszula czerwona! Nie bardzo jestem w sobie wyobrazić stan wykładziny!
- " Zosiu przytul sie do mamusi"
Młoda bierze rozpęd . pakuje mi się na kolana, nawet nie mam czasu na protest, przychodzi mąż również pakuje mi się na kolana!
- " Ej , no gdzie się pakujesz , chcesz żeby mi nogi odpadły " - protestuję, bo ciężar małej zniosę ale ani kg więcej.
Ale za późno , upaprali ii mnie , tyle co książkę uratowałam.
- "A teraz chodź mamusiu poukładamy NASZE rzeczy w szafce łazienkowej" Umorusany i wykończony stresem tatuś z pokorą w oczach bierze swoje dziewczyny za ręce i idziemy znów zapakować szafkę łazienkową po brzegi......

Sprawiedliwość musi być ! MOJE TWOJE I NASZE - zapamiętać !