Dziecko mi urosło, nauczyłam się nie zwracać uwagi na panujący rozrzut zabawkami, umiem sprzątać na zawołanie ,moim ulubionym zwierzęciem jest kartonowy piesek, na pamięć znam 5 podstawowych leków dla dziecka, numer do przychodni, umiem rozpoznać oznaki choroby w ciągu 1 minuty, wiem że wszytko może zmienić miejsce położenia na nie wiadomo gdzie , aby wybrać się z dzieckiem dalej niż 1 m od domu należy zabrać wszystko na wypadek wszystkiego! Ale mimo to pewne sprawy nie ulegają zmianie , nie ulegają , bo nie mogą...... wszak jestem kobietą!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SĄ ZASADY- CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SĄ ZASADY- CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM!. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 marca 2015
poniedziałek, 30 czerwca 2014
SĄ ZASADY CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM PRZYKAZANIE NR.5 - NIE USZCZĘŚLIWIAJ MNIE NA SIŁĘ DROGI MĘŻU!
-"Kochanie napijemy się wina?"
Pada tekst z sypialni. Szybko dociera do mnie przebijając się przez korę mózgową wiadomość od męża.
-"Czego on chce? " Zastanawiam się - oglądnąć film, napić się wina , czy może jeszcze czegoś innego na co ja nie mam chęci?Dlaczego w zasadzie nie mam chęci? Zastanowiło mnie i to!W jednej ręce stos brudnej bielizny do prania, w drugiej odkurzacz parowy, hmm, za chwilę muszę jeszcze przygotować Zosi obiad na jutro , wypada też zetrzeć podłogę i jakąś kolację zorganizować. Ale nic się nie dzieje, w podskokach widłami zgarnę pajęczyny w jaskini, pod rozgrzanym kamieniem przetoczę fraki, wpadnę do jeziora na małą przepierkę, przy okazji świeżą gałęzią szturchnę kilka rybek i jedną fokę. W szałasie upichcę na ognisku upolowane zdobycze , z foki machnę sobie płaszczyk i już kurde gotowa i wypoczęta poczekam aż mój jaskiniowiec wróci i zatarga mnie za mój poczochrany łeb do inne części jaskini ! Bajka! No i pada retoryczne pytanie -DLACZEGO NIE MAM OCHOTY?
Pada tekst z sypialni. Szybko dociera do mnie przebijając się przez korę mózgową wiadomość od męża.
-"Czego on chce? " Zastanawiam się - oglądnąć film, napić się wina , czy może jeszcze czegoś innego na co ja nie mam chęci?Dlaczego w zasadzie nie mam chęci? Zastanowiło mnie i to!W jednej ręce stos brudnej bielizny do prania, w drugiej odkurzacz parowy, hmm, za chwilę muszę jeszcze przygotować Zosi obiad na jutro , wypada też zetrzeć podłogę i jakąś kolację zorganizować. Ale nic się nie dzieje, w podskokach widłami zgarnę pajęczyny w jaskini, pod rozgrzanym kamieniem przetoczę fraki, wpadnę do jeziora na małą przepierkę, przy okazji świeżą gałęzią szturchnę kilka rybek i jedną fokę. W szałasie upichcę na ognisku upolowane zdobycze , z foki machnę sobie płaszczyk i już kurde gotowa i wypoczęta poczekam aż mój jaskiniowiec wróci i zatarga mnie za mój poczochrany łeb do inne części jaskini ! Bajka! No i pada retoryczne pytanie -DLACZEGO NIE MAM OCHOTY?
niedziela, 13 kwietnia 2014
SĄ ZASADY- CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM PRZYKAZANIE NR.5 - NIE POMAGAJ MATCE ZABAWIAĆ DZIECKA W KOŚCIELE!
Ktokolwiek będzie czytał ten post na pewno bez winy nie jest!Ileż to bowiem razy zdarzyło się nam w kościele podczas Mszy Św.zaczepiać małe słodkie bobasy wiercące się u mam na kolanach? I co sobie wtedy myślałeś?? A no że jesteś super , bo zabawisz to dziecinę na kilka chwil , może się uspokoi! Taki jesteś cwany bo dziecię zagląda przez ramię mamy do ciebie i się uśmiecha , albo robi głupie miny! A teraz drogi czytelniku wyprowadzę Cię z wielkiego błędu w jakim jesteś! Otóż dziś niedziela Palmowa. Chciałam odpocząć ale jako ze mam status matki, odpoczynek nie idzie z realnością w ogóle w parze. Godzinę wcześniej udałam się do łazienki żeby zrobić z siebie coś na kształt kobiety idącej do kościoła w wielkie święto, gdzie jak wiadomo oprócz podziwiania ołtarza , podziwia się też wiernych! Po pół godzinnym wysiłku , miało wyjść super, wyszło jak zawsze! Mąż miał zabrać Zochę do pokoju , ja miałam na spokojnie zająć się sobą! Tatuś zamknął drzwi do pokoju , młodej dał zabawki ,a sam wziął się za czytanie lektury ! Młoda po pięciu minutach rozeznała się w sytuacji! Kulturalnie wstała , otworzyła sobie drzwi i wyszła z
środa, 5 lutego 2014
SĄ ZASADY- CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM PRZYKAZANIE NR.4 -NIGDY NIE ZABIERAJ DZIECKA Z DOMOWEJ PIECZARY, ZAWSZE WYWALAJ Z NIEGO SMOCZYCĘ!
Znów dzwonek do drzwi.O nie, nie, to inny dzwonek , tylko jaki? Hm , gdzie moja komórka?Nie widziałam jej już ze 3 dni! Czyli to nie komórka, bo bateria jej siada w ciągu 24 godzin! Dobrze więc, co to za natrętny dźwięk? Układam kopę świeżo upranej bielizny :-) O już wiem - to telefon stacjonarny! Że jeszcze mam coś takiego w domu! Tylko gdzie on jest? Hm , kolejny sygnał wyprowadza mnie z równowagi , ale natręt, dzwoni już od minuty! Schodzę do salony , za kwiatkiem na komodzie znajduje się winowajca! Odbieram i już wiem że coś się szykuje , moje pierwsze pytanie ślub? pogrzeb czy chrzciny?
-"Cześć kochanie"
-"Cześć mamusiu"
(żeby sprawa była jasna, w moim życiu jest mamusia- ukochana rodzicielka której pępek łączył się kiedyś z moim oraz mama- rodzicielka mojego męża, szacowna kobieta z którą wieźi nie są tak emocjonalnie ugruntowane jak z osobą mamusi)
-"Nic nie dzwonisz , chciałam wiedzieć co u Zosia?'
Śmieszna sytuacja, od kiedy Zosia się urodziła moja kochana mamusia pyta tylko co u niej słychać a mi zawsze wytknie że nie dzwonię, nie bez powodu zresztą , bo fakt - z bardzo niestabilną organizacją czasu - nie wykonuję telefonów , lub bardzo je ograniczam.
-"No cóż u mnie wszystko w porządku , gdybyś chciała wiedzieć, Zosia nauczyła się mówić C , je sama łyżeczką i wieczorem modli się na klęcząco , tylko znak krzyża wykonuje w innej kolejności , ale jest to do zaakceptowania w jej wieku."
-" Szkoda ze mieszacie tak daleko, chciałbym trochę czasu spędzić z ZOSIĄ pewnie jest już duża, pewnie przybyło jej włosków, i pewnie wszystkiego jej zabraniasz."
Wiem, mamusia przepada za wnuczką , fakt ciągle jej wszystkiego zabraniam bo by mi dom rozniosła, ale ten telefon przypomniał mi bardzo tragiczną sytuację sprzed tygodnia kiedy to moi teściowe postanowili po przebywać z Zosią,

-"Cześć kochanie"
-"Cześć mamusiu"
(żeby sprawa była jasna, w moim życiu jest mamusia- ukochana rodzicielka której pępek łączył się kiedyś z moim oraz mama- rodzicielka mojego męża, szacowna kobieta z którą wieźi nie są tak emocjonalnie ugruntowane jak z osobą mamusi)
-"Nic nie dzwonisz , chciałam wiedzieć co u Zosia?'
Śmieszna sytuacja, od kiedy Zosia się urodziła moja kochana mamusia pyta tylko co u niej słychać a mi zawsze wytknie że nie dzwonię, nie bez powodu zresztą , bo fakt - z bardzo niestabilną organizacją czasu - nie wykonuję telefonów , lub bardzo je ograniczam.
-"No cóż u mnie wszystko w porządku , gdybyś chciała wiedzieć, Zosia nauczyła się mówić C , je sama łyżeczką i wieczorem modli się na klęcząco , tylko znak krzyża wykonuje w innej kolejności , ale jest to do zaakceptowania w jej wieku."
-" Szkoda ze mieszacie tak daleko, chciałbym trochę czasu spędzić z ZOSIĄ pewnie jest już duża, pewnie przybyło jej włosków, i pewnie wszystkiego jej zabraniasz."
Wiem, mamusia przepada za wnuczką , fakt ciągle jej wszystkiego zabraniam bo by mi dom rozniosła, ale ten telefon przypomniał mi bardzo tragiczną sytuację sprzed tygodnia kiedy to moi teściowe postanowili po przebywać z Zosią,
czwartek, 23 stycznia 2014
SĄ ZASADY - CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM PRZYKAZANIE NR.3 - NIE ZAPRASZAJ MATKI NA KAWĘ , JEŚLI NIE WIESZ NIC O PRZEWIJANU, ULEWANIU I NIE CHCESZ SIĘ O NIM DOWIEDZIEĆ!
Czasem mi się zdarza , że zostaję zaproszona w sposób oficjalny, wcześniej ze mną uzgodniony, taki który mi odpowiada , na spotkanie zwane towarzyskim! Rzadko bo rzadko, ale jest taki nikczemny rytuał !Mam sporo sympatycznych osób w moim gronie ale jak na złość całemu światu , te które jakoś najlepiej na mnie wpływają jeszcze nie osiadły w rodzinnych gniazdach! No i zapraszają na pogaduchy za miesiąc, 14.01.2013 w kawiarni takiej a takiej w tym a w tym miejscu! Oficjalny mail żeby nie było stękania i krzyczenia w słuchawce! Strasznie rozsądnie z ich strony pomyślałam , no i nie odpisała na wiadomość oczywiście ,Wszak teraz , bo powzięłam już samozwańczą myśl że pójdę, musiałam uruchomić całą machinerię pozwalającą mi na wyjście! Czyli telefon do męża, czy będzie w tym dniu w domu, wpis do kalendarza głównego że 14 jest dnie zajętym dla mnie, wpis do mojego terminarza że mam spotkanie , wpis do terminarza męża że nie ma mnie w domu,telefon do teściowe czy da radę z Zośka zostać, wyjazd na zakupy - kaszki, mleka modyfikowanego, i pieluszek nigdy za wiele!Pierwsze informacje dotarły po godzinie - tak mąż będzie po 16:30 jak skończy pracę i jak już musi to zostanie z własnym potomkiem w obiekcie zwanym dom ale na moje ryzyko!Wiecie co to znaczy? Że czasem mogę nie mieć do czego wracać.Babcia była druga, zdeklarowała się utrzymać w ryzach posady mojego domu , a jeśli tylko zobaczy niebezpieczne objawy to będzie reagować! Oki jedzenie jest , opiekuni są! Co teraz? Teraz odpiszę na wiadomość! Odwykłam od form grzecznościowych i co się będę pocić nad nimi- napisałam BĘDĘ! Ale za to
wtorek, 7 stycznia 2014
SĄ ZASADY - CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM PRZYKAZANIE NR.2 - NIE POUCZAMY MATKI JAK MA WYCHOWAĆ SWOJE DZIECKO!
Dzwonek do drzwi! Hm, kolędnicy?? Ponura myśl rozwrzeszczanej bandy dzieciaczków śpiewających "Dzisiaj w Betlejem", a znających jedynie jedną zwrotkę wcale mnie nie napawa złością! Wszak są święta! Ale banda dzieciaczków używająca w tak ostentacyjny sposób dzwonka podczas drzemki mojej córki, to już bandytyzm! Czy nikt sobie nie zdaje sprawy, że jak masz małe dziecko, to wszelakie zakłócenia spokoju i snu dziecięcia wpływają na matkę jak porażenie prądem?? Ale ze stoickim spokojem otwieram zewnętrze drzwi mego jestestwa i szok! Ciocia! Sama sobie jestem winna myślę , mogłam tak nie najeżdżać na kolędników, oni przynajmniej tylko z 3 minutowa wizytą, a tego muszę wpuścić daj Panie Boże że tylko na kilka godzin! Hm, ciocia jak miło Cię widzieć! Dawno się nie widziałyśmy, to prawda, ale wizyta nie zapowiedziana, trochę nie kulturalnie, skoro jak mam dziecko i dalej uważam że niektóre sprawy w moim domu jeszcze nie są do poziomu względnego opanowane, jak przepełniony kosz na bieliznę, sterta pieluszek do poukładania, zabawki przekraczające wszelki prawa eksportu z pokoju do pokoju. No ale dobrze, ciocia to ciocia , musi się uodpornić bo innego wyjścia nie ma! Słodko się witamy i nie wytrzymuję- Ciociu jak mnie zaskoczyłaś -i to było jedyne prawdziwe zdanie jakie głośno wyraziłam dnia dzisiejszego!Ciocia nie widział jeszcze Zosi i zostanie na dwa dni! Cudownie wprost! Jeszcze pewnie obiad trzeba będzie zrobić i to
| Ciociu, to był błąd - za takie coś mamusi bardzo krzyczy! |
środa, 20 listopada 2013
SĄ ZASADY - CZYLI CZEGO NIE ROBIMY MATKOM PRZYKAZANIE NR 1.- NIE SKŁADAMY NIE ZAPOWIEDZIANYCH WIZYT!
Dzwoni telefon. Upaprana kaszką i walką z małolatkiem, w rozciągniętej
koszulce odbierasz!Nie dlatego że byś zawsze odbierała, tylko kurde
dlatego, że ten metalowo plastikowy cud techniki robiący prawie już
wszystko nie potrafi jeszcze o dziwo, sam odrzucić połączenia widząc po
Twojej minie, że nie masz ochoty odbierać! Stało się , oderwana od
natarcia na buzię malucha dobiegasz wściekła, łapiesz komórkę , która
oczywiście musi być umieszczona w specjalnym miejscu naszego domostwa
żeby małe rączki i buzie jej nie dosięgły , i słyszysz-"Cześć Aga, co
robisz?" Idiotyczne pytanie natręta już wprawia się o odruch wymiotny -
co ja kurde mogę robić mając małego dziecko , i czy oby na pewno chcesz o
tym usłyszeć?? Sekunda zastanowienia i odpowiadam-"Nic" .Mój błąd! Nic
oznacza że delikwent podejmuje wyzwanie , a jego brak wyczucia jest tak
powalający że zebra by z pasków obleciała, A On natomiast oznajmia
słodziutkim głosem

Subskrybuj:
Posty (Atom)