Pani Sprytna może śmiało nazywać siebie osobą dojrzałą . Fakt ten nie wypływa bądż co bądż z jej wieku, ale ze zdobytego doświadczenia w niektórych sprawach. Zresztą taka wiedza i doświadczenie dobrze rokują na przyszłość. Zawsze to fajnie powiedzieć koleżankom - " A już to przerabiałam " , - "Teraz zrobiłabym tak, a tak.." - "Wiem, jak dzieci były małe...." Do momentu narodzić pierworodnej - i to córki - co uważa za pełny swój sukces jej życie było wolne od różowego! Pewnego dnia wszystko się zmieniło , wszystko stało się słodko, mdło , różowe !
- "Rozalio oto podarunek dla maleńkiej" - powiedziała ukochana koleżanka wręczając różowy podarek, w różowej torebce, z różową kokardą.
- "Czemu ta śliczna księżniczka ma musztardowy polarek na sobie ?Nie lepiej jakiś różowy?
- Rozalko kup jej różowe kalosze, tak pięknie by wyglądały do tej różowej czapeczki"
- Ale mamo to moja córka, a nie świnka ! - oponowała Pani Sprytna , bezskutecznie jednak.
Takich przykładów można by mnożyć i mnożyć!
Różowe kokardki do włosów, buciki, różowy płyn do kąpieli, Różowe ubranka , różowe maskotki .
Pani Sprytna walczyła, ale ta walka była gorsza niż walka Don Kichota z resztą Świata bez Sancza Pansy! W krótki czasie pokój córki stał się składowiskiem różowych rzeczy.
- Ludwik ja już nie mogę! - podało nie raz sakramentalne stwierdzenie przy śniadaniu , któremu towarzyszył kopniak jakiegoś różowego przedmiotu.
- Kochanie przecież nie chciałem! - Mówi skonsternowany mąż nieudolnie próbując powycierać rozchlapaną kawę na kuchennym blacie !
- Wezmę to i powywalam na śmietnik i się skończy !
- Cholera przecież to mój ulubiony kubek co ruski rok coś rozchlapię i już afera !
- No jak mam nie robić afery jak wszystko mnie wkurza !
- To powywalaj na śmietnik i zrezygnuj z wychodzeni do sklepu !
- No ale, to nie ja kupiłam!
- A kto ?
- Wszyscy inni ?
-Jacy inni ?
- Sracy - czasem to nie można się z Tobą dogadać ! I powycieraj proszę tą rozchlapaną kawę na blacie zanim wyjdziesz do pracy!
Ta tragiczna sytuacja trwałą 3 lata , po czym różowy przestał być nagminnym kolorem który otrzymywali w darze - był po prostu standardem!.
- "Jak to dobrze że ja nie dostaję nic różowego " - czasem myślałam Rosalinda popijając kawę z białego kubka , w piżamie w szkocką kratę w czarnych kapciach na stopach .
Po magicznym przekroczeniu 3 lat wszystko się zmieniło, standard to standard i dosięga wszystkich ! Zosia sama życzyła sobie otrzymywać różowe prezenty :
" Mama cem to " , " Użowy miso mamek" , "Daj niuni użowy kocyk " , "Gdzie śpioszek ?"
Śpioszek - kultowy miś tego domostwa - RÓŻOWY miś w szlafmycy na głowie i różowej piżamie!
A Rozalinda dostawała coraz więcej różowych gadżetów , różowych części garderoby - i nie mówimy tu o seksownej , ekstrawaganckiej bieliżnie , i różowych kwiatów.....
Więc dziś wstając z łóżka, po zaledwie kilkugodzinnym śnie i dzień po DNIU KOBIET ubrała różowe kapciochy , nakryła się szlafrokiem z różowego polara, ominęła pokój w różowo pastelowe kolory córki który był obładowany różowymi zabawkami i trzema bukietami różowych kwiatów ( tatuś, brat i koledzy z przedszkola), uśmiechnęła się na widok różowego krzaczka róży otrzymanej od synka , i wypiła kawę w towarzystwie różowego bukietu z różowych ciętych róż....................
- "Różnie to w życiu była , róż nigdy za wiele , różowy Dzień kobiet jak nic!"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz