(function(i,s,o,g,r,a,m){i['GoogleAnalyticsObject']=r;i[r]=i[r]||function(){ (i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o), m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m) })(window,document,'script','//www.google-analytics.com/analytics.js','ga'); ga('create', 'UA-47068289-1', 'sprytnamamablog.blogspot.com'); ga('send', 'pageview');

niedziela, 7 lipca 2013

NA WSI - wydawnictwo Olesiejuk - świetna książeczka dla dzieci

Mąż mnie zabrał na zakupy , czasem sie zadarza, i żeby ktoś nie pomyślał że do odzieżowego czy obuwniczego, bo wyszłoby że Wojnar( nazwijmy roboczo tak mojego męża) uchodzi za ideał!! Na zakupy do Media Marktu!! No też fajnie , żadnej dwudrzwiowej lodówki nie poogladałam, żadnego aparatu, ani obietywu, żadnej super suszarki do włosów ani prostownicy - no nic, to moje pierwsze pytanie brzmi - po cholerę mnie bierze do sklepu???Odpowiedź brzmi - "nie po cholerę a po tablecik". Podczas gdy on  chłonął wiedzę z zakresu możliwość technicznych swojego gadżeciku ja szybciutko skorzystałam z okazji i wymknełam się do stoiska z książkami. Miałam tylko 5 minut więc raz dwa wprawnym okiem ogarnełam stoisko i jak to zwykle była wróciłam do mojego męża w glorii i chwale targając książeczkę pod pachą! Odrazu tez napotkałam na protest, bo akurat książeczka była dla Zosi, a Zosia ma już przecież książeczki. Tylko facet może pomyśleć że dziecku wystaczy kilka książeczek, a zreszta one się dziecku nudzą jak je ciągle ogląda.Trzeba więc wciąż uzupełniać zbiór.!!Ale ciągle słyszę nie i nie . "Dobra" mówię "zaraz odłoże" i robię minę złego dobermana, jednak po ślubie mina ta już nie działa tak jak powinna , podobnie jak mina z kocimi oczkami .I tu nagle jak z jasnego nieba mąż pyta czy podoba mi się ten tablecik?? Ja jestem jednak obrażona to jak mam się odezwać hmm?? Szybko przemyślałam jednak taktykę i mówię że jest super, że musimy go kupić - facet jak dziecko zabawka musi być to kupiliśmy.Idąc do kasy ja wciaż książeczkę pod pachą trzymam ,w końcu i Wojnar to zuważył i mi mówi że chyba miałam ją odłożyć a ja mu wtedy mówię że jak on pierdoły kupuje to dziecku na książeczę bedzie żałował? Kupił :-) No i powiem Wam że już w samochodzie mnie przeprosił za to że taki uparciuszek jest, bo książeczka okazała się superancka. To co Wyczka lubi najbardziej -twarde kartonowe kartki, to co nie mniej ważne- ładna prosta szata graficzna  no i motyw najfajniejszy- posiada pakiet 10 zwierzątek na przyssawkach. No zabawa jest niesamowia, bo moża mówić dziecku o każdym ze zwierzątek, można te zwierzątka przyklejać w dowolnym miejscu książki. Jest to książka co prawda przeznaczona dla dzieci powyżej 3 roku życia, ale jak dla mnie to starszna strata nie pokazać takiej książki maluchowi. Biorę ją w każdą podróż z Zosią , wyciągam zwierzątka, a ona je przykleja i odkleja , i może tak robić przez godzinę spokojnie , a ja mam święty spokój i miłą podróż. Książeczka posiada też kilka rebusów które trzeba rozwiązać za pomocą umieszczenia w odpowiednim miejscu zwierzątek - no  tu się zgodzę to już zadanie dla trzylatka, tak samo pewnie jak nie połykanie małych części- w tym przypadku kurczątek np. :-) Suma sumaru bardzo Wam polecam tą pozycję bo warta swej ceny - ja zapłaciłam 34 zł, poprawka mąż zapłacił :-)