(function(i,s,o,g,r,a,m){i['GoogleAnalyticsObject']=r;i[r]=i[r]||function(){ (i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o), m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m) })(window,document,'script','//www.google-analytics.com/analytics.js','ga'); ga('create', 'UA-47068289-1', 'sprytnamamablog.blogspot.com'); ga('send', 'pageview');

niedziela, 25 października 2015

W PIERWSZEJ CIĄŻY 17 kg , W DRUGIEJ O POŁOWĘ MNIEJ TYLKO JAK?


SRAK ! No przepraszam , ale nie przychodzi mi nic lepszego jako odpowiedż ! Za pierwszym 17 wydawało się dużo. Po skromnym odliczeniu natychmiastowego ubytku wagi - dziecko - łożysko - wody płodowe- wysiłek podczas porodu - z czystym sumieniem odpada 7 kg. Reszta jest do zgubienia w wolnym czasie. 10 kg w wolnym czasie to wolne żarty! Niby ma pomóc laktacja - ale nie pomaga jakoś koza ! No przynajmniej mi nie pomogła! Ale życie to życie , umordowana, głodna jak bóbr na Sacharze....



doprowadziłam się do porządku , no i tylko raz wskoczyłam w umiłowane jeansy. Bo znów tendencja zwyżkowa związana z rozwijającym się maluchem w moim brzuchu. Szlak pomyślałam, szkoda jeansów , ale jeansy się średnio przejęły za to ja bardzo! Powiedziałam sobie za drugim razem będę rozsądniejsza,  max 10 kg.! Dobrze że nie dałam sobie za to ręki uciąć , bo dziś chodziłam bez łapy! Proszę Państwa rekord jeszcze nie padła , ale mam jeszcze miesiąc , a do poprzedniego rezultatu zbliżam się wielkimi kawałkami szarlotki! Czy się przejmować - nie !

Jedna z wielkich mądrości mojej babci mówi- "Jedz ile chcesz- lepiej żeby Tobie zostało niż maleństwu brakło" Ma 84 lata , wychowała swoje dzieci i chuda jest jak patyk - zawsze zresztą była więc czemu mam jej nie wierzyć ? Jedzcie moje drogie , może nie same czekoladki, lody, i torty , ale organizm  podczas ciąży ma podwójny tok myślenia i to z przyśpieszeniem , doskonale dziad wie czego maluszkowi potrzeba. Dla przykładu jeszcze tylko dodam :  maluszek rośnie - potrzebny magnez- łapią cię skurcze w kolanach - bierzesz czekoladę ( nie wnikam jaką dużą i o jakim smaku) - zjadasz ( przecież nie zostawisz w połowie napoczętej tabliczki ....... ) a organizm z tej tabliczki wykorzystuje tylko ten magnez i to nie cały a  reszta - tłuszcze, nadzienie , i cale inne zostają Tobie na pamiątkę :-) Idę po marchewkę .................