(function(i,s,o,g,r,a,m){i['GoogleAnalyticsObject']=r;i[r]=i[r]||function(){ (i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o), m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m) })(window,document,'script','//www.google-analytics.com/analytics.js','ga'); ga('create', 'UA-47068289-1', 'sprytnamamablog.blogspot.com'); ga('send', 'pageview');

wtorek, 17 września 2013

O - kuninka!!

Nie wiem jak Wy, więc zapytam czy zabrał Was kiedyś mąż na urlop do kurortu nad jeziorem po sezonie?? Nie?? A mnie tak!Byliśmy  tam 4 dni -czemu tak krótko ?? Jakoś tak wyszło! Okuninka nad jeziorem Białym.Od dwóch lat słyszę jaki to teraz top na miejsce wypoczynkowe.Moi znjomi co roku dają sobie zdjęcia  na których ledwo widać ich buzie pośród otaczajach twarzy turystów. Wszystko żyje , wszystko sie świecie i wszystko gra! Ale co się dzieje gdy jedziesz tam we wrześniu?




Nic nie świeci , nic nie gra( poza ośrodkiem rehabilitacyjnym dla osób po 70 - tam grali cały czas jakieś ponadczasowe szlagiery), i wszystko jest zamknięte.Urlop się więc udał mojemu mężowi bo chciał wypocząć , no to w takich warunkach to nic tylko wypoczywać bo już nawet brzęczący komar jest bardziej na zasadzie rozrywki niż upierdliwości.Do tego deszcz w pierwsze dwa dni sprzyjał konsumpcji napojów na bazie chmielu.Było więc nudo , cicho i strasznie leniwie - może by  to nie było takie złe gdyby nie to, że żołądek nie jest raczej czuły na piękno  świata- poprostu trzeba go napełnić!W poszukiwaniu pożywienia musieliśmy oddalić się znacznie od miejsca pobytu i nie dlatego żeby sobie podnieść ego , ale dlatego że wszystko było pozamukanie po godzinie 14 na odległość 10 km. Więc jak tylko zobaczyliśmy pierwszy czynny lokal gastronomiczny nie bacząc na zagrożenia udaliśmy się tam ! Nazwa jak najbardzie adekwatna do lokalu - Czar Polesia- okazał sie bardziej czarem niż polesiem, i o stówę się zakładam że "Kuchennych rewolucji "to oni raczej nie ogladają! Pani podeszła z kartką nie umiejąc zebrać zamówienia na 6 osób i poprostu mieliśmy podnosić ręcę jeśli na interesowała pozycja z karty, podczas gdy ona je wymieniała. ale oczywiście u nich wszystko pyszne, wszystko świeże.M-A-S-A-K-R-A!Moja babcia gdyby tam wkroczyłą to by ich miotłą wyzabijała, że karmią ludzi takim paskudztwem. Nie mniej jednak okolica piękna , napewno tam wrócę, ale w sezonie , bez Zosi, i o własnym wikcie :-)