(function(i,s,o,g,r,a,m){i['GoogleAnalyticsObject']=r;i[r]=i[r]||function(){ (i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o), m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m) })(window,document,'script','//www.google-analytics.com/analytics.js','ga'); ga('create', 'UA-47068289-1', 'sprytnamamablog.blogspot.com'); ga('send', 'pageview');

środa, 29 stycznia 2014

KAPSUŁKI ARIEL - PRZEŁOM W DZIEDZINIE PRANIA!

Tak, tak  i  nareszcie ktoś mi poczytał w myślach i wykonał :-) Jako mała dziewczynka obserwowałam moją babcie jak robi pranie.Zbierała z całego domu wszystko co tylko jej w oko wpadło i zanosiła do łazienki.Tam kolejnym etapem była segregacja kolorystyczna. Robiła kolorowe stosiki ubrań.No a potem był już szał! Dis pranie jest beznamiętne i robi się jak każdą inną czynność w domu- byle sprawnie i szybko ! Babcia jednak wyciągała franię na pole, przedłużaczem podłączała do kontaktu ciągnąc kabel prawie przez pół podwórka, wyciągała wielka balię z ocynkowanej stali i nalewała wody prosto ze studni.I słuchajcie, to że mieliśmy automat nie było dla babci żadną oznaką nowoczesności!Ten widok jest jak kartka z dzieciństwa na całe życie.Babcia miała cały system na pranie.Gdy we frani lądowały rzeczy kolorowe białe po wyzmięciu lądowały w balii z zimną woda, gdy zaczynały prać się te czerwone białe płukały się w wodzie i babcia je szła wieszać na wielkim sznurze do bielizny, gdy wracała zmieniała wkład frani na nowy i kolejności czynności się powtarzała.Wieszając ubrania wszystko było osobno powieszone, małe rozmiary z małymi , duże z dużymi, wszystko na lewą stronę żeby słońce nie zjadło kolorów.I pamiętaj Agniesiu, trzeba tak trzepnąć żeby po wyschnięci nie trzeba było prasować-ona to potafiła !Nie ,to w tamtych czasach urastało w moich oczach do jakiejś formy inicjacji.Nie każdy mógł prać- bo prała tylko babcia, i nie w jakikolwiek sposób, musiał być to jej sposób.Coś fantastycznego, i uwierzcie mi że czułam się wyróżniona gdy mi pozwalał pomóc.No oczywiście nie wspomnę że w łazience czekała pralka automatyczna  z 2 guzikami, babcia jednak uważała że on nie pierze dobrze:-) a przynajmniej nie tak dobrze jak ona i frania.Oczywiście zdaję sobie sprawę że babcia żyła w innych realiach, gdzie jak się człowiek nie napracował to nie było zrobione, a fakt posiadania frani która była sprawna  i nie używania jej , to było wręcz marnotrastwo. Zapach świeżego i powiewającego prania na tych sznurach zapamiętam do końca życia.A jak dziś jest z praniem i na czym polegał mój dylemat?? Pranie jest beznamiętne, bo nikt nie ma tyle czasu co moja babcia i nie rozkoszuje się  praniem na świeżym powietrzu, zresztą jak masz czas wolny to naprawdę jest tyle rozrywek że tylko pasjonaci prania mogą się tą czynnością delektować do tego stopnia.Pralka jak zmywarka -załatwia sprawę szybko i bezboleśnie, ale dlaczego do zmywarki ktoś wymyślił tabelki a do pralki nie? To pytanie mnie zawsze nurtowało. Ktoś w końcu na to wpadł, ale ile do jasnej cholery było zachodu z tym proszkiem? Nie kupiłeś małego opakowania bo się nie opłacało, jak kupiłeś duże to super -zaoszczędziłeś ale za to musiałeś to przechowywać w wielkim wiadrze , które żeby nie wiem co nie wyglądało estetycznie w łazience.No i miarki do proszku- nie znam nikogo kto by z nich namiętnie korzystał- liczył ile wrzucił prania i ile na to potrzeba proszku- przecież to więcej zachodu niż tego prania.Kolejny mój problem - dozowniki w pralkach.No i nie mówcie mi ze były oazą czystości- ciągle gdzieś się nasypało tego proszku , tu się przykleiło tam się przykleiło.No a niby pranie taka higieniczna sprawa a tu się trzeba tak przygotować do przedsięwzięcia.Ja już nie mówię o dodatkowych sprawach jak preparaty do odkamieniania pralki albo do zmiękczania wody albo po prostu stosowaniu płynu do płukania.I co! I co ! I przełom- kapsułki piorące! Kocham kocham kocham i tylko czekam aż w końcu nz pralek znikną te nieszczęsne  kieszenie.Przecież to jest tak wygodne że już bardziej się nie da- wrzucasz kapsułkę , wrzucasz pranie zamykasz nastawiasz i idziesz pić herbatę! No da się -da :-) JA już nawet wybrałam swoich pupili- kiedyś pisałam o kapsułkach ariel i kocham te z dodatkiem Lenora- kupuję je namiętnie , ale do białego przekonał mnie Perlux. Jest tańczy od ariela, ale białe naprawdę pierze się tak dobrze jak ariel, a  jest tańsze i stracza na 33 prania.Pewnie większa chemia , ale co mi tam jak skuteczna :-) Nie wiem więc kto wymyślił taki bajer ale kocham Cię geniuszu :-) a Wam wszystkim którzy pierzecie swoje ubrana polecam - może beznamiętne- ale odpowiadające na zapotrzebowanie naszych czasów :-) kapsułki , bo to jest cudowne rozwiązanie